Stało się. Podjąłeś decyzje - ODCHUDZAM SIĘ. Oczywiście z różnych przyczyn, może trochę za dużo tych fałdek na brzuchu, a może twój ...

Jak zacząć się odchudzać?




Stało się. Podjąłeś decyzje - ODCHUDZAM SIĘ. Oczywiście z różnych przyczyn, może trochę za dużo tych fałdek na brzuchu, a może twój lekarz kazał ci zrzucić tych kilka zbędnych kilogramów, grożąc zawałem. Nieważne. Ważny jest cel, to co ujrzysz na mecie. Czeka cię kilka/kilkanaście miesięcy wyrzeczeń, ciężkiej pracy. Czy rzeczywiście cały proces musi być istną gehenną? Czy nie ma jakiegoś złotego środka, który pozwoli szybko zrzucić balast tych wszystkich lat?

Z człowieka to jest taka istota, która będzie szukała drogi na skróty. Zawsze, no może prawie zawsze.  Wierzymy w diety cud, świetne suplementy, technologie. Chcemy wszystko na już, najlepiej bez wysiłku, bez potu, bez kryzysów. Podążamy za trendami, śledzimy gwiazdy Instagrama, czytamy fit gazetki. Wiemy już wszystko i zaczynamy działać. Poświęcimy miesiąc, ba!, może nawet 3, swojego życia, ale osiągniemy wymarzoną wagę! Mimo wszystko! Ucinajmy więc. Najpierw węgle, potem tłuszcz, a potem skrupulatnie liczmy kalorie. Do tego treningi 6 razy w tygodniu. Przecież damy radę, jeszcze tylko troszkę, jeszcze chwilka. A potem, gdy już osiągniemy swoją docelową wagę, wróćmy do starych nawyków, zatoczmy koło i znów spotkajmy się na początku.

Czy chciałbyś, żeby Twoja dieta tak wyglądała? Czy rzeczywiście Ci zależy? Jeżeli masz dość katorżniczych jadłospisów, efektów jojo, rozsiądź się wygodnie i przeczytaj dokładnie to, co napiszę. Obserwując wielu ludzi, a w perspektywie czasu również siebie, jestem zdziwiona, jak bardzo kombinują przy odchudzaniu, mimo że od sukcesu dzieli ich tak niewiele! Dlatego przygotowałam kilka prostych kroków. Zacznij od jednego, stopniowo wprowadzaj kolejny i przyglądaj się zmianom. Zabieramy się do pracy!


1. Uzbrój się w cierpliwość
To pierwszy, fundamentalny krok w całym procesie. Dlaczego? Bo tak skonstruowane jest Twoje ciało. Pamiętasz wpis 'Dietetyka dla laika - bilans energetyczny'? Może to zabrzmieć dziwnie, ale wewnątrz Ciebie nieustannie zachodzą skomplikowane reakcje chemiczne, spójrz tylko na mapkę. Na dodatek każdy z nas ma inne uwarunkowania genetyczne. Ekspresja naszych genów, tego jak reagujemy na pokarm, na inne czynniki, jest bardzo indywidualną kwestią. Dlatego czekaj, czekaj cierpliwie. Nie oczekuj, że schudniesz w tydzień, w dwa. Chcesz to zrobić porządnie? Daj sobie czas. 

2. Wyeliminuj słodycze
Dobra. Zaczyna się robić trudniej. Powiesz mi, że to niemożliwe. Automatycznie sięgasz po czekoladkę, po cukierek, jak w ogóle można przetrwać dzień bez łakoci? A no można. Owszem, pierwszy tygodnie do łatwych nie należą. Dlatego zastosuj godnych następców kupnych słodyczy: miód (wybierz ten naturalny, nie przesadzaj z ilością), owoce - te świeże, jak i suszone, gorzką czekoladę (min. 75% miazgi kakaowej), domową granolę. Uwierz mi, że dasz radę. Ja dałam, to i ty dasz. Całą walkę wspomóż herbatkami z morwy białej, która ustabilizuje wahania cukru we krwi.
A i zapomniałabym - słodkie napoje, energetyki i inne gazowane wymysły również należą do kategorii słodycze. 

3. Wprowadź produkty pełnoziarniste
Twoje jelita Ci za to podziękują. Produkty z pełnego ziarna to świetna pożywka dla twoich bakterii jelitowych. I nie co się śmiać. Wszystko zaczyna się właśnie tam. Twoje samopoczucie, odporność, zdrowie. Proszę, nie zapominaj o błonniku w swojej diecie. Brązowy ryż, pieczywo żytnie czy graham, ale także warzywa i orzechy - to Twoi sprzymierzeńcy. 

4. Pij dużo wody
To bardzo ważny punkt, pomijany przez wielu ludzi. Dlaczego jest taka ważna? Woda stanowi środowisko dla wielu przemian w twoim ciele, dzięki niej mogą one zajść. Prawidłowe nawodnienie poprawi ogólne samopoczucie, sprawi, że skóra będzie bardziej sprężysta i 'świeższa'. Woda oczyści twój organizm z toksyn i niepotrzebnych produktów przemiany materii.

5. Jedz świeże owoce i warzywa
Owoce ostatnimi czasy zyskały złą sławę. Rzeczywiście, zawierają dość dużo cukrów, szczególnie prostych. Nie zapominajmy jednak, że są skarbnicą antyoksydantów, minerałów, witamin. Jeżeli nie masz żadnych przeciwwskazań zdrowotnych, nie widzę potrzeby, żeby je eliminować. Oczywiście zachowaj umiar, nie jedz całej kiści dojrzałych bananów naraz. Zapewniam, od owoców nie przytyjesz. 
Warzywa to istotny element każdej diety. Pomogą zbilansować witaminy, makro i mikroelementy, błonnik. Poza tym zapewnią Ci uczucie sytości. Do obiadu dodaj miskę świeżych, pokrojonych warzyw takich jak: pomidory, papryka, sałata, co tylko zapragniesz - zobaczysz, jak długo będziesz 'pełny'!

6. Nie bój się tłuszczów
Tłuszcze, tak samo jak pozostałe makroskładniki, są w diecie niezbędne. Ich całkowite eliminowanie nie jest zbyt dobrym pomysłem. Warto jednak zwrócić uwagę, na to, jakie tłuszcze powinno się spożywać. Dlatego radzę unikać gotowych dań, restauracji fast food itd - tam czają się na Ciebie tłuszcze trans, najgorsze dla naszego zdrowia. Za to polecam do swojej diety włączyć orzechy (np. włoskie, brazylijskie, nerkowce, oczywiście niesolone, bez karmelu), pestki (moje ulubione z dyni), oliwę z oliwek, awokado, olej lniany. 

7. Poszukaj dietetyka
Nie reklamuje tutaj nikogo. Dietetyk, mówię tu o wykształconym specjaliście, pomoże ci rozwiać wszelkie wątpliwości, niewątpliwie ułatwi cały proces, podając ci na tacy gotowe przepisy i rozpiski. Zdaję sobie sprawę, że nie każdy ma na to pieniądze, ale szczerze powiedziawszy warto chociaż raz wybrać się na konsultację (często można znaleźć bezpłatne w ramach promocji) i przeanalizować błędy w żywieniu. Bo chociaż ja teraz podaję ci kilka łatwych sposobów na zmianę diety, nie oznacza, że rozwiążę twoje problemy. Czasem to kwestia małych zmian, a czasem potrzeba wnikliwej analizy i szerszych rozwiązań. Pamiętaj, nie ma się czego wstydzić! Poszukaj pomocy, jeżeli tego potrzebujesz

8. Śledź Sprintem przez życie
Ostatni punkt trochę z humorem. Zaznaczam, że jest nieobowiązkowy, ale będzie mi miło, jak razem ze mną będziesz zdrowo się odżywiać, dzielić się swoimi przeżyciami, odczuciami, lękami. Chętnie podzielę się z Tobą swoją wiedzą, pomogę, wesprę.  Zapraszam do śledzenia serii 'Dietetyka dla laika', gdzie wyjaśniam poszczególne kwestie z zakresu dietetyki.

Jak widzisz, lista nie jest wcale długa, pewnie większość tych rad słyszałeś już wcześniej. Tak, to jest łatwe. Zacznij proszę od tego. Nie podążaj ślepo za trendami, nie kupuj od razu drogich suplementów. Mam nadzieję, że ułatwię twoją przygodę choć trochę i pomogę zmienić sylwetkę. 










Codziennie staramy się jak najlepiej odżywić swoje ciało. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na diety - te lepsze i gorsze. Szukamy ekologicz...

' Sekrety urody babuszki ' - recenzja książki



Codziennie staramy się jak najlepiej odżywić swoje ciało. Wydajemy mnóstwo pieniędzy na diety - te lepsze i gorsze. Szukamy ekologicznych jajek, mięsa, wszystko bez GMO, bez pestycydów, bez chemii. A zastanawialiście się kiedyś nad kosmetykami? Czy rzeczywiście możesz pochwalić się kosmetyczką wolną od sztucznych substancji? Spodziewam się, że odpowiedź może być różna. Ja sama nie jestem tutaj przykładem. 

Odkąd pamiętam, zmagam się z trądzikiem, niedoskonałościami cery. Każdy kto ma podobny problem, na pewno świetnie mnie zrozumie, bo wojna z tym ustrojstwem jest długa, krwawa i wymaga wielu rodzajów broni. Jak się okazuje, trądziku nie leczy się tylko w gabinecie dermatologa - to często Twoja codzienna pielęgnacja ma wpływ na stan cery. Więc jak sobie wyobrażacie, wypróbowałam już miliony kremów, maseczek, płynów, żeli. A wszystko po to, żeby znaleźć ten idealny zestaw, który sprawi, że moja cera będzie jak ze snów.

Obecnie w swojej codziennej pielęgnacji, zarówno cery, jak i całego ciała, znalazłam miejsce na naturalne składniki. Często próbuję usłyszane od znajomych, czy podejrzane na forach, tzw. 'domowe triki' - w mojej łazience na pewno znajdziecie olej z wiesiołka, olejek rycynowy czy ocet jabłkowy.
Dlatego też, byłam zachwycona, kiedy w moje ręce wpadł egzemplarz książki 'Sekrety urody babuszki. Słowiański elementarz pielęgnacji'. 


Jak się okazuje, najlepsze możemy czerpać prosto z natury. Często wydajemy krocie na drogeryjne kremy reklamowane przez gwiazdy, a przecież tak wiele składników mamy pod ręką, w kuchni!
Autorki Raisa Ruder i Susan Campos udowadniają, że nie trzeba wiele, by stworzyć domową maseczkę czy odżywczy krem. Szczególną uwagę zwracają na oliwę, wódkę, mleko, ziemniaki oraz jajka. Co więcej, ich receptury są naprawdę proste - nie obawiaj się, że zostaniesz małym chemikiem i otworzysz domowe laboratorium. Poświęć dosłownie kilka minut, by móc cieszyć się w pełni naturalnymi kosmetykami.


Książka jest bardzo przejrzysta, znajdziesz w niej wszelkie niezbędne informacje, a nawet poznasz doświadczenia autorek po zastosowaniu danego produktu. Dowiesz się wielu ciekawych informacji, o których na pewno nie miałeś/aś wcześniej pojęcia (sama byłam zdziwiona).



Zdecydowanie polecam tą książkę. W najbliższych wpisach podzielę się z Wami moimi ulubionymi recepturami. A tymczasem odsyłam do księgarni Zank po Wasz egzemplarz :)
Koniecznie dajcie znać, które przepisy wypróbowaliście!











Jeżeli widzieliście zapowiedź tego soku na Facebooku , to wiecie już, że szału nie będzie. Niestety... po raz kolejny przekonałem się na...

Healthy Cocktail Challenge #12


Jeżeli widzieliście zapowiedź tego soku na Facebooku, to wiecie już, że szału nie będzie. Niestety... po raz kolejny przekonałem się na własnej skórze, że to co jest dla nas zdrowe, niekoniecznie musi iść w parze ze smakiem. Myślałem, że koktajl #10 był arcyniedobry. Czy może być jeszcze gorzej?


Do przygotowania dzisiejszego eksperymentu potrzebujemy:

Koktajl #12
- dwie marchewki
-żółta lub zielona papryka
- jeden ogórek + łodyga natki pietruszki



Sok zaskakiwał już od samego początku, bo barwą i zapachem był podobny zupełnie do niczego. Pierwszą myśl? To musi być zdrowe! W smaku niestety dalej sok nie zachwycał. Przypominało to ziemisty bukiet warzyw. W wersji płynnej... powinien zatem być łatwiej przyswajalny. Nic z tego. Skończyło się na trzech łykach. Takie połączenie smaków zdecydowanie nie przypadnie mi nigdy do gustu. Koktajle i soki owocowe nadal górą!
Oceną chyba nikogo nie zaskoczę. Będzie to jeden koktajl na trzy. (W zasadzie to nie powinienem dać ani jednego, bo ten sok jest poniżej wszelkiej miary)




12/106


Dotychczasowe przepisy na koktajle z serii Healthy Cocktail Challenge znajdziecie poniżej:

HCC #1
HCC #2 i #3
HCC #4 i #5
HCC #6
HCC #7
HCC #8
HCC #9
HCC #10
HCC #11
 
   



Czy "Dobre Whey" jest rzeczywiście takie dobre, a syrop zero kalorii przełamie monotonne smaki i stanie się DOBRYM dodatkiem ...

Dobre Whey?

Czy "Dobre Whey" jest rzeczywiście takie dobre, a syrop zero kalorii przełamie monotonne smaki i stanie się DOBRYM dodatkiem guiltfree? Od zawsze zastanawiałem się czy produkty od Warszawskiego Koksa są konkurencją dla innych, bardziej znanych marek. Na pierwszy rzut oka - powinny być! W końcu do najtańszych nie należą... Oczekiwania vs. rzeczywistość, czas start!
 
To, co w białku najważniejsze - rozkład makroskładników. W 30-sto gramowej porcji znajdują się 23 gramy białka, 3,1 grama węglowodanów (w tym 1,3 grama cukrów) oraz tłuszcze - 2,1 grama (w tym 1,4 grama kwasów tłuszczowych nasyconych). Dobre Whey oferuje zatem standardową ilość białka w porcji. Tak więc skład jest zbliżony do tego, który oferują również inne firmy suplementacyjne.
 

Przejdźmy do tego, co w teście najprzyjemniejsze, czyli smaku. I tu... wielkie zaskoczenie. Niby "Milky Whey", ale nie do końca. Z wodą smakuje miernie (jak większość odżywek białkowych). Z mlekiem lepiej, ale do złudzenia przypomina to zwykła odżywkę czekoladową. I to nie taką, po którą z chęcią sięgnął bym kolejny raz. Smak nie jest wyrazisty i głęboki. A czasami zdarza się, że odżywka czekoladowa smakuje jak mrożona czekolada (i to bez dodatkowych cukrów w rozkładzie makroskładników!!). Jeżeli chodzi o rozpuszczalność, to nie ma w tej kwestii żadnych zastrzeżeń.

Syrop zero kalorii o smaku słonego karmelu wypadł w tym teście podobnie jak Dobre Whey. Smak jest, ale nie do końca wyraźny i zaspokajający głód dobrego cheat'a. Ot, taki dodatek na monotonne smaki. Bo produktem bazowym jakiegokolwiek dania, bym tego nie nazwał. Bardzo mocno czuć posmak słodzików, niestety w kopozycji, która nie przypadła mi do gustu (sama chemia).



Nie posługując się żadną miarą ani skalą po prostu powiem, że jest średnio. A cały czas liczyłem na to, że będzie naprawdę DOBRZE. Wydając prawie 100 złotych za 900 gramów białka spodziewałem się czegoś lepszego. Polecam wypróbować produkty WK samemu. Może tylko moje kubki smakowe zwyczajnie nie zostały zaspokojone. Rozumiem, że to produkt polski tworzony z pasji, co bardzo mi się podoba. Niemniej jednak moim liderem nadal pozostaje firma All Nutrition i ich pokaźny wybór odżywek białkowych.

Obsługiwane przez usługę Blogger.